Kiedy wolontariat staje się zatrudnieniem?

0
20
Rate this post

Nawigacja:

Cel organizatora i wolontariusza: co naprawdę chcą uregulować

Osoba szukająca odpowiedzi na pytanie, kiedy wolontariat staje się zatrudnieniem, zwykle stoi przed jedną z dwóch sytuacji. Albo prowadzi organizację, instytucję publiczną czy inicjatywę społeczną i chce zaangażować wolontariuszy tak, by nie naruszyć prawa pracy. Albo jest wolontariuszem, który ma wątpliwości, czy jego rola nie przypomina już pełnoetatowej pracy bez wynagrodzenia.

Kluczowe pytanie brzmi: co wiemy o granicy między wolontariatem a etatem i gdzie prawo stawia czerwone światło? Odpowiedź wymaga porównania kilku systemów prawnych: ustawy o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie oraz Kodeksu pracy. Dopiero na przecięciu tych regulacji można uczciwie ocenić, czy dana współpraca jest legalnym wolontariatem, czy w rzeczywistości powinna być umową o pracę.

Czym jest wolontariat w świetle polskiego prawa

Ustawa o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie – główne punkty odniesienia

Wolontariat w Polsce nie jest „miłą tradycją”, lecz konstrukcją prawną z konkretną definicją. Reguluje go przede wszystkim ustawa o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie. To w niej pojawia się pojęcie wolontariusza, świadczenia wolontariackiego i katalog podmiotów, które mogą korzystać z wolontariatu.

Wolontariuszem jest osoba fizyczna, która dobrowolnie i nieodpłatnie wykonuje świadczenia na rzecz organizacji lub instytucji uprawnionej przez ustawę. Nie ma znaczenia, czy jest to uczeń, student, osoba pracująca, czy emeryt. Istotne są dwie cechy: dobrowolność i nieodpłatność. Ustawa dopuszcza zwrot kosztów (np. dojazdu, wyżywienia), ale nie jest to wynagrodzenie w rozumieniu prawa pracy.

Świadczenie wolontariackie może mieć charakter usługowy, pomocniczy, organizacyjny, specjalistyczny – katalog jest szeroki. Obejmuje zarówno krótkie akcje (np. jednorazową zbiórkę), jak i wielomiesięczne zaangażowanie. Ustawa nie wprowadza limitu czasu, co powoduje, że wolontariat długoterminowy jest legalny, o ile nie wypełnia przesłanek stosunku pracy.

Kto może korzystać z wolontariatu i w jakim zakresie

Wolontariuszy nie może angażować dowolny podmiot rynkowy. Krąg uprawnionych jest zamknięty i wynika z ustawy. Do głównych kategorii należą:

  • organizacje pozarządowe (fundacje, stowarzyszenia i ich jednostki terenowe),
  • organizacje pożytku publicznego,
  • jednostki samorządu terytorialnego i ich jednostki organizacyjne (np. domy kultury, biblioteki),
  • instytucje państwowe i samorządowe realizujące zadania publiczne (np. szkoły, domy pomocy społecznej, muzea),
  • kościelne osoby prawne i związki wyznaniowe w zakresie działalności charytatywnej lub społecznie użytecznej.

Już ten katalog pokazuje pierwszą granicę: typowa firma komercyjna nie może zastępować pracowników wolontariuszami tylko dlatego, że chce obniżyć koszty zatrudnienia. Zdarzają się co prawda formy współpracy z biznesem (np. wolontariat pracowniczy), ale wtedy formalnym beneficjentem świadczeń jest organizacja pozarządowa lub instytucja publiczna, a nie bezpośrednio prywatna spółka.

Zakres zadań wolontariackich również nie jest dowolny. Muszą one mieścić się w obszarach działalności pożytku publicznego lub zadań realizowanych przez jednostki publiczne. Wolontariusz w domu kultury czy hospicjum – tak. „Wolontariusz” na stanowisku kasjera w prywatnym sklepie – już nie.

Charakterystyczne cechy wolontariatu: dobrowolność, nieodpłatność, mniejsze podporządkowanie

Trzy elementy wyróżniają wolontariat na tle pracy etatowej:

  1. Dobrowolność – wolontariusz sam decyduje, że chce się zaangażować, może też zakończyć współpracę z reguły w dość prosty sposób. Nie jest to relacja „zawodowa”, w której utrzymanie pracy staje się warunkiem utrzymania źródła utrzymania.
  2. Nieodpłatność – podstawowa zasada. Wolontariusz nie otrzymuje wynagrodzenia za swoją pracę. Organizator może finansować koszty związane ze świadczeniem zadań, np.:
    • bilety komunikacji,
    • wyżywienie w czasie akcji,
    • odzież ochronną,
    • szkolenia niezbędne do wykonywania powierzonych zadań.

    Taki zwrot kosztów nie zmienia charakteru wolontariatu.

  3. Ograniczone podporządkowanie – wolontariusz oczywiście wykonuje zadania zgodnie z ustaleniami i pod kierunkiem reprezentanta organizacji, jednak nie ma tu klasycznego modelu pracowniczego: sztywnego grafiku, możliwości nakładania kar porządkowych, ocen rocznych, poleceń służbowych w takim kształcie jak w relacji pracodawca–pracownik.

W praktyce część organizacji, chcąc lepiej zarządzać wolontariuszami, nieświadomie wprowadza rozwiązania, które upodabniają wolontariat do zatrudnienia. To właśnie ten obszar rodzi pytanie, czy granica nie została przekroczona.

Wolontariat akcyjny a stały: różnice praktyczne

Na poziomie ustawy nie ma rozróżnienia na wolontariat krótkoterminowy i stały. Natomiast w praktyce te dwa modele funkcjonują inaczej.

Wolontariat akcyjny to jednorazowe lub kilkudniowe działania, np. pomoc przy festiwalu, zbiórce publicznej, biegu charytatywnym. Cechuje go:

  • krótki czas trwania,
  • zwykle prosty zakres zadań,
  • brak dużego ryzyka pomylenia z etatem, bo współpraca kończy się po wydarzeniu.

Wolontariat długoterminowy to współpraca trwająca tygodnie, miesiące, a nawet lata. Przykłady: stała obecność w świetlicy środowiskowej, systematyczna praca w schronisku, wieloletnia obsługa strony internetowej organizacji. Tu ryzyko „przekształcenia się” w quasi-zatrudnienie rośnie, zwłaszcza gdy:

  • wolontariusz jest wpisany w stały grafik,
  • od jego obecności zależy ciągłość kluczowych usług,
  • pełni funkcje zbliżone do stanowisk pracowniczych.

Długotrwałość sama w sobie nie jest zakazana. Jednak im dłużej wolontariusz wykonuje regularne, odpowiedzialne zadania, tym staranniej trzeba dbać o to, by nie wchodzić w model zatrudnienia pod pozorem wolontariatu.

Umowa i długopis leżące na drewnianym biurku
Źródło: Pexels | Autor: RDNE Stock project

Stosunek pracy – punkt odniesienia do oceny wolontariatu

Definicja zatrudnienia w Kodeksie pracy – co jest „pracą etatową”

Granica między wolontariatem a zatrudnieniem nie wynika z subiektywnego odczucia stron, lecz z definicji stosunku pracy w art. 22 § 1 Kodeksu pracy. Przepis ten stanowi, że przez stosunek pracy należy rozumieć wykonywanie pracy:

  • za wynagrodzeniem,
  • na rzecz pracodawcy,
  • pod jego kierownictwem,
  • w miejscu i czasie wyznaczonym przez pracodawcę.

To kilka prostych słów, ale niosą ze sobą poważne konsekwencje. Jeżeli dane świadczenie spełnia te kryteria, mamy do czynienia ze stosunkiem pracy niezależnie od tego, jak strony nazwały swoją umowę. Ustawodawca wyraźnie podkreśla, że nie wolno zastępować umowy o pracę umową cywilnoprawną, jeśli w rzeczywistości relacja spełnia cechy etatu. To samo dotyczy prób „przebrana” pracy w formę wolontariatu.

W praktyce sądy analizują nie tylko literalny zapis, ale i faktyczne wykonywanie zadań: częstotliwość, sposób nadzoru, system rozliczeń, formę wynagradzania (także „nieformalnego”).

Nazwa nie decyduje: liczy się sposób wykonywania zadań

Organizacje często wierzą, że podpisanie „porozumienia wolontariackiego” rozwiązuje wszystko. Tymczasem jest to jedynie dowód zamiaru stron, który może, ale nie musi pokrywać się z rzeczywistością. Jeśli w toku kontroli PIP lub przed sądem okaże się, że sposób współpracy odpowiada modelowi etatu, nazwa dokumentu przestaje mieć większe znaczenie.

W orzecznictwie sądów pracy wielokrotnie podkreślano, że „nie ma znaczenia, czy strony nazwały umowę umową o dzieło, zleceniem czy inną formą. O charakterze stosunku decyduje faktyczny sposób jego wykonywania”. Analogicznie będzie przy wolontariacie. Jeżeli dana osoba:

  • wykonuje pracę w stałych godzinach,
  • w określonym miejscu,
  • pod stałym nadzorem przełożonego,
  • i otrzymuje regularne świadczenia o charakterze finansowym,

to istnieje realne ryzyko, że relacja zostanie zakwalifikowana jako stosunek pracy, nawet jeśli podpisane dokumenty mówią o „wolontariacie”.

Umowa o pracę, umowy cywilnoprawne i wolontariat – kluczowe różnice

Do porządku warto zestawić trzy popularne modele współpracy: umowę o pracę, umowę cywilnoprawną i wolontariat. Ułatwia to późniejszą analizę konkretnych przypadków.

CechaUmowa o pracęUmowa cywilnoprawnaWolontariat
Podstawa prawnaKodeks pracyKodeks cywilnyUstawa o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie
OdpłatnośćObowiązkowe wynagrodzenieCo do zasady – wynagrodzenie, ale można zawrzeć umowę nieodpłatnąNieodpłatność, dopuszczalny jedynie zwrot kosztów
PodporządkowanieSilne podporządkowanie pracodawcyRaczej samodzielność, nadzór głównie nad rezultatemPodporządkowanie organizacyjne, ale z większą swobodą i bez typowej hierarchii pracowniczej
Czas i miejsceŚciśle określone przez pracodawcęNajczęściej określone, ale strony mają większą swobodęUstala się ramowo, częściej elastycznie
Świadczenia socjalneUrlopy, składki ZUS, ochrona pracowniczaZależne od umowy, brak typowych praw pracowniczychBrak wynagrodzenia i typowych świadczeń pracowniczych
Adresat świadczeńPracodawca (dowolny podmiot)Dowolny podmiotWyłącznie podmioty wskazane w ustawie (NGO, jednostki publiczne itp.)

Wolontariat może więc przypominać umowę zlecenia (szczególnie przy bardziej „stałych” zadaniach), ale kluczowa różnica to brak wynagrodzenia oraz formalne ograniczenie kręgu podmiotów, które mogą z tej formy korzystać.

Kiedy PIP, ZUS lub sąd „przebijają się” przez etykietkę wolontariatu

Kontroler PIP lub ZUS nie ocenia tego, co strony nazwały na papierze, lecz to, czego dowodzą dokumenty, zeznania i obserwacja. Praktyka pokazuje, że organy są szczególnie wyczulone na sytuacje, w których:

  • wolontariusz wykonuje pracę nie na rzecz NGO czy instytucji publicznej, lecz faktycznie na rzecz firmy prywatnej,
  • wypłacane są mu regularne „diety”, „premie” lub „stypendia” w stałej wysokości,
  • grafik jego pracy jest identyczny jak grafik pracowników,
  • od jego obecności zależy normalne funkcjonowanie kluczowej części organizacji (np. recepcji, księgowości),
  • organizator stosuje wobec niego typowe narzędzia nadzoru pracowniczego: raporty dzienne, notatki służbowe, upomnienia, kary.

W takich okolicznościach łatwo o wniosek, że mamy do czynienia z pozorem wolontariatu, a w rzeczywistości relacja przypomina zatrudnienie, które powinno być uregulowane umową o pracę lub – w niektórych przypadkach – umową cywilnoprawną.

Granica między wolontariatem a zatrudnieniem – kryteria praktyczne

Sygnały ostrzegawcze: kiedy wolontariat zaczyna przypominać etat

Przy ocenie konkretnej sytuacji nie ma jednego „magicznego” kryterium. Zwykle o zakwalifikowaniu relacji przesądza kombinacja kilku elementów. Można jednak wypunktować najczęstsze sygnały ostrzegawcze, które powinny skłonić organizatora do refleksji.

Stałe godziny i sztywny grafik

Praktyka pokazuje, że pojedynczy dyżur czy uzgodnienie „przychodzę w środy po południu” nie przesądza o niczym. Problem pojawia się, gdy grafik wolontariusza zaczyna przypominać rozkład pracy etatowca. Co jest typowe dla takiej sytuacji?

  • obecność w określonych godzinach jest wymagana, a nie tylko uzgadniana,
  • nieobecności są rozliczane jak „spóźnienia” lub „wyjścia prywatne”,
  • organizacja planuje obsadę „zmian” z wyprzedzeniem tak, jak przy kadrze płatnej.

Jeżeli brak wolontariusza w konkretnych godzinach jest traktowany jako naruszenie obowiązków podobne do przewinień pracowniczych, a jego obecność warunkuje normalne działanie jednostki (np. otwarcie biura, punktu obsługi), wchodzimy w strefę zbliżoną do stosunku pracy.

Zakres zadań: pomoc czy stała obsługa kluczowych procesów

Drugim istotnym sygnałem jest rodzaj powierzanych czynności. Co innego okazjonalna pomoc przy projekcie, a co innego regularne prowadzenie obszaru działalności, który w typowej organizacji wykonują pracownicy.

Ryzyko powstaje szczególnie wtedy, gdy wolontariusz:

  • obsługuje recepcję, sekretariat lub infolinię w stałych godzinach,
  • samodzielnie prowadzi księgowość, kadry, administrację,
  • pełni funkcję koordynatora zespołu, od którego zależy przebieg głównych działań organizacji.

Nie chodzi o to, że wolontariusz „nie może” wykonywać odpowiedzialnej pracy. Pytanie brzmi: czy te zadania nie stanowią w istocie stałego, niezbędnego elementu działalności, który powinien być zabezpieczony w formie etatu lub umowy cywilnoprawnej. Jeśli odpowiedź jest twierdząca, a jedynym powodem utrzymywania wolontariatu jest brak środków na zatrudnienie, ryzyko zakwestionowania rośnie.

Podporządkowanie: polecenia służbowe czy współpraca partnerska

W relacji wolontariackiej musi istnieć element nadzoru – ktoś odpowiada za bezpieczeństwo, jakość usług, organizację pracy. Spór dotyczy stopnia podporządkowania. Co odróżnia klasyczne kierownictwo pracodawcy od uprawnionego koordynowania wolontariatu?

  • Przy etacie przełożony może wydawać wiążące polecenia dotyczące sposobu, czasu i miejsca wykonywania pracy, a odmowa zwykle oznacza naruszenie obowiązków pracowniczych.
  • W przypadku wolontariatu dominuje relacja oparta na współpracy: zalecenia są formułowane, ale wolontariusz ma realną możliwość odmówienia lub zmiany zakresu, a „konsekwencją” co najwyżej jest zakończenie współpracy, a nie odpowiedzialność porządkowa.

Jeżeli organizacja zaczyna stosować identyczne narzędzia jak w stosunku pracy – regulaminy pracy z sankcjami, adresy służbowe, obowiązkowe zebrania z rozliczaniem „targetów”, pisemne upomnienia – trudno przekonująco bronić tezy, że nie doszło do stworzenia stosunku pracy.

Świadczenia finansowe i „ukryte wynagrodzenie”

Kluczowe pytanie brzmi: czy wolontariusz w zamian za swoją pracę otrzymuje korzyść o charakterze majątkowym, która ma cechy wynagrodzenia. Ustawa dopuszcza zwrot kosztów, ale nie wynagrodzenie.

Za sygnały ryzyka można uznać zwłaszcza sytuacje, gdy:

  • wolontariusz dostaje stałą „dietę” miesięczną, niezależną od realnych kosztów,
  • wypłaty następują w powtarzalnych terminach, na podstawie „list wypłat” podobnych do listy płac,
  • kwota rośnie wraz z zakresem zadań lub liczbą przepracowanych godzin.

Wówczas zwrot kosztów może w ocenie organów zostać uznany za ukryte wynagrodzenie. Nawet jeśli strony inaczej to nazywają, istotna jest funkcja świadczenia: czy pokrywa realne, udokumentowane wydatki, czy w praktyce stanowi zapłatę za pracę.

Ocena całościowa: jak ważyć poszczególne elementy

Sądy i inspekcje rzadko opierają się na jednym kryterium. Analizują „pakiet” okoliczności. Sam fakt częstego przychodzenia do organizacji nie tworzy stosunku pracy, ale jeśli połączymy go ze sztywnym grafikiem, podporządkowaniem, systematycznym wynagradzaniem i kluczową rolą danej osoby, obraz wygląda inaczej.

W praktyce przydatne jest zadanie kilku kontrolnych pytań:

  • czy bez tej osoby organizacja mogłaby zachować podstawową ciągłość działań, czy też musiałaby natychmiast kogoś zatrudnić,
  • czy świadczenia finansowe są bliższe zwrotowi kosztów, czy też wynagrodzeniu za wykonaną pracę,
  • czy wolontariusz realnie współdecyduje o zakresie i czasie pracy, czy raczej „podlega przełożonemu” jak pracownik.

Im więcej odpowiedzi wskazuje na podobieństwo do sytuacji pracowniczej, tym większe ryzyko, że organ kontrolny uzna, iż doszło do powstania stosunku pracy.

Trzy osoby w biurze omawiają i podpisują umowę wolontariacką
Źródło: Pexels | Autor: Thirdman

Kiedy wolontariat staje się zatrudnieniem w rozumieniu prawa

Kumulacja przesłanek z art. 22 § 1 Kodeksu pracy

Z prawnego punktu widzenia granicę wyznacza spełnienie łącznie przesłanek zatrudnienia: odpłatności, podporządkowania, świadczenia pracy na rzecz pracodawcy w określonym miejscu i czasie. Wolontariat „przestaje być wolontariatem”, gdy te cechy zaczynają dominować nad pierwotnym, dobrowolnym i nieodpłatnym charakterem świadczenia.

W praktyce moment ten może być trudno uchwytny. Często współpraca zaczyna się jako typowy wolontariat: nieregularne dyżury, brak świadczeń finansowych, otwarta formuła. Z czasem jednak:

  • organizacja wprowadza grafik,
  • wolontariusz wykonuje te same zadania co pracownicy,
  • pojawiają się stałe świadczenia pieniężne.

Na pewnym etapie, choć strony formalnie nic nie zmieniły, ich relacja faktycznie przybiera kształt stosunku pracy. Co istotne – nie trzeba podpisywać nowej umowy, aby prawo zaczęło ją tak kwalifikować. Wystarczy, że zmieni się sposób wykonywania zadań.

Przykłady sytuacji, w których dochodzi do „przekształcenia”

Dobrym punktem odniesienia są powtarzające się w praktyce scenariusze.

Przykład 1 – recepcja w organizacji pozarządowej
Na początku wolontariuszka pomaga przy obsłudze uczestników zajęć – dwa razy w tygodniu, w zmiennych godzinach. Po kilku miesiącach organizacja likwiduje etat recepcjonistki i prosi ją o przejęcie wszystkich godzin otwarcia biura. Ustala stały grafik, wymaga zgłaszania urlopów z wyprzedzeniem, wypłaca miesięczne „stypendium” w stałej kwocie. W tym momencie większość cech wskazuje na zatrudnienie, nie na wolontariat.

Przykład 2 – specjalista IT w fundacji
Fundacja rozpoczyna współpracę z informatykiem jako wolontariuszem – ten raz na jakiś czas pomaga przy poprawkach na stronie. Z czasem staje się osobą odpowiedzialną za utrzymanie całej infrastruktury IT, pełni dyżury zgłoszeniowe, zobowiązuje się do reakcji w określonym czasie, dostaje co miesiąc przelew „na dojazdy i internet” w tej samej wysokości. Merytorycznie i organizacyjnie pełni funkcję typowego pracownika działu IT, a wypłata regularnego świadczenia wzmacnia argument o powstaniu stosunku pracy.

Skutki prawne zakwalifikowania wolontariatu jako stosunku pracy

Jeżeli PIP lub sąd uzna, że pod pozorem wolontariatu faktycznie istniał stosunek pracy, konsekwencje ponosi głównie organizator.

  • Obowiązek „uznania” zatrudnienia – sąd może stwierdzić istnienie stosunku pracy od określonej daty, niezależnie od nazw dokumentów.
  • Roszczenia pracownicze – wolontariusz może domagać się m.in. zaległego wynagrodzenia, dodatków za nadgodziny, ekwiwalentu za urlop wypoczynkowy.
  • Składki i podatki – ZUS może żądać opłacenia składek na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne za okres, w którym istniał faktyczny stosunek pracy, wraz z odsetkami.
  • Odpowiedzialność za wykroczenia – nielegalne zastępowanie etatu inną formą może zostać zakwalifikowane jako wykroczenie przeciwko prawom pracownika, z możliwością nałożenia grzywny.

Z punktu widzenia wolontariusza sytuacja jest bardziej złożona. Uzyskuje on ochronę pracowniczą i prawo do roszczeń, ale musi liczyć się również z opodatkowaniem otrzymanych świadczeń oraz z koniecznością udowodnienia charakteru relacji.

Rola zgody i świadomości wolontariusza

Często pojawia się argument: „wolontariusz wiedział, na co się pisze, zgodził się na nieodpłatną współpracę”. Z perspektywy prawa pracy taka zgoda ma ograniczone znaczenie. Zasada jest prosta: przepisy o ochronie pracy mają charakter bezwzględnie obowiązujący i nie mogą być dowolnie „wyłączane” wolą stron.

W praktyce oznacza to, że nawet jeśli wolontariusz podpisał dokument, w którym oświadczył, że nie będzie domagał się wynagrodzenia, sąd może ten zapis uznać za sprzeczny z ustawą, jeżeli relacja faktycznie spełnia cechy stosunku pracy. Zgoda nie „legalizuje” obchodzenia przepisów.

Znaczenie podmiotu korzystającego ze świadczenia

Ustawa o działalności pożytku publicznego wyraźnie ogranicza katalog podmiotów, które mogą korzystać z pracy wolontariuszy. Co w sytuacji, gdy NGO pośredniczy, a faktycznie wolontariusz pracuje na rzecz firmy komercyjnej?

Model bywa następujący: fundacja zawiera porozumienia wolontariackie, lecz deleguje osoby do stałej pracy w prywatnej spółce (np. w sklepie charytatywnym prowadzonym w formie działalności gospodarczej). Wówczas organy kontrolne mogą uznać, że świadczenie jest wykonywane na rzecz przedsiębiorcy, który nie ma prawa korzystać z wolontariatu w takim zakresie, a relacja powinna zostać uregulowana jako zatrudnienie.

Porozumienie wolontariackie a umowa o pracę – kluczowe różnice

Forma i treść porozumienia wolontariackiego

Porozumienie wolontariackie może mieć formę ustną lub pisemną. Dla wolontariatu dłuższego niż 30 dni wymagana jest forma pisemna, co wynika wprost z ustawy. Dokument ten najczęściej obejmuje:

  • określenie stron – wolontariusza i korzystającego,
  • opis zakresu świadczeń,
  • czas trwania współpracy – określony lub bezterminowy,
  • zasady zwrotu kosztów, ubezpieczenia, BHP,
  • warunki rozwiązania porozumienia.

Porozumienie nie musi zawierać wynagrodzenia, norm czasu pracy ani przepisów o urlopach. Jego rolą jest raczej zabezpieczenie dobrowolnej współpracy: upewnienie się, że obie strony wiedzą, czego się spodziewać, na jakich zasadach i w jakim zakresie.

Umowa o pracę – elementy konieczne

Umowa o pracę ma znacznie sztywniejszą konstrukcję. Kodeks pracy wymaga, aby określała m.in.:

  • rodzaj pracy,
  • miejsce wykonywania pracy,
  • wynagrodzenie odpowiadające rodzajowi pracy ze wskazaniem jego składników,
  • wymiar czasu pracy (np. pełen etat, 1/2),
  • termin rozpoczęcia pracy.

Oprócz samej umowy obowiązują regulaminy pracy, przepisy o normach dobowych i tygodniowych, nadgodzinach, odpoczynku dobowym i tygodniowym, urlopach, ochronie przed rozwiązaniem stosunku pracy w określonych sytuacjach. To cały system, który ma chronić pracownika jako słabszą stronę stosunku prawnego.

Dobrowolność i możliwość zakończenia współpracy

Porozumienie wolontariackie opiera się na większej elastyczności przy zakończeniu współpracy. Strony zwykle umawiają się, że mogą rozwiązać porozumienie w każdym czasie, często bez okresu wypowiedzenia albo z bardzo krótkim terminem.

W stosunku pracy rozwiązanie umowy obwarowane jest przepisami: okresami wypowiedzenia, koniecznością wskazania przyczyny w przypadku wypowiedzenia umowy na czas nieokreślony, ochroną w okresie ciąży czy przedemerytalnym. Pracodawca nie może „z dnia na dzień” zakończyć współpracy z pracownikiem bez narażenia się na roszczenia.

Jeżeli w praktyce organizacja traktuje wolontariusza jak pracownika – wymaga lojalności, stałej dyspozycyjności i wielomiesięcznego zaangażowania – a jednocześnie zastrzega możliwość natychmiastowego zakończenia współpracy bez konsekwencji, powstaje napięcie między formą a treścią relacji.

Odpowiedzialność i ryzyka po obu stronach

Zakres odpowiedzialności wolontariusza i pracownika również się różni. Wolontariusz, działając nieodpłatnie, korzysta z określonych mechanizmów ochronnych, ale nie podlega tym samym rygorom, co pracownik. Odpowiada na zasadach ogólnych prawa cywilnego, z uwzględnieniem nieprofesjonalnego charakteru swojej aktywności.

Zakres podporządkowania a praktyka „zarządzania” wolontariuszami

Granica między zwykłą koordynacją a podporządkowaniem pracowniczym jest w praktyce kluczowa. Prawo dopuszcza, że wolontariusz będzie miał opiekuna, otrzyma instruktaż, harmonogram wydarzenia czy zadania do wykonania. To nadal organizacja pracy, ale o mniejszym ciężarze niż w relacji pracodawca–pracownik.

Problem zaczyna się tam, gdzie system zarządzania wolontariuszami zaczyna przypominać regulamin pracy. Gdy pojawiają się:

  • sztywne godziny „dyżurów”, których wolontariusz nie może samodzielnie modyfikować,
  • nakaz przebywania w konkretnym miejscu przez z góry określony czas,
  • stałe raportowanie wyników pracy,
  • formalizowane „urlopy” i konieczność uzyskania zgody na nieobecność,
  • system kar i upomnień zbliżony do dyscyplinarnego.

Tak zorganizowana relacja przypomina już wykonywanie pracy pod kierownictwem pracodawcy, a nie dobrowolną pomoc. Z perspektywy prawa pracy rośnie wtedy ryzyko zakwalifikowania współpracy jako zatrudnienia, tym bardziej jeśli towarzyszy temu element choćby pośredniej odpłatności.

Przykładowo, w jednym ze stowarzyszeń wolontariusze obsługują telefoniczne biuro obsługi darczyńców. Koordynator sporządza miesięczne grafiki, rozlicza odebrane połączenia, wymaga obecności w określonych godzinach i uzasadniania każdej nieobecności. Organizacja nazywa to „praktyką społeczną”, ale formalny nadzór i oczekiwany poziom dyspozycyjności bliższy jest etatowi niż klasycznemu wolontariatowi.

Świadczenia pieniężne i niepieniężne – gdzie kończy się zwrot kosztów

Drugim punktem zapalnym są wszelkie przepływy finansowe. Ustawa o działalności pożytku publicznego dopuszcza zwrot kosztów poniesionych przez wolontariusza: dojazdów, wyżywienia, zakwaterowania, zakupu materiałów koniecznych do realizacji zadań. Przepisy zezwalają też na ubezpieczenie czy szkolenia opłacone przez organizację.

Ryzyko powstaje, gdy rzeczywiste świadczenia odbiegają od kategorii „zwrotu kosztów” i zaczynają przypominać wynagrodzenie. W praktyce sygnałem alarmowym są sytuacje, gdy:

  • kwota wypłacana wolontariuszowi jest stała, niezależna od faktycznych wydatków,
  • strony z góry ustalają „ryczałt” wypłacany co miesiąc,
  • środki są powiązane z liczbą godzin lub wykonanych zadań,
  • brakuje realnego rozliczenia kosztów (np. biletów, rachunków),
  • organizacja wprost uzależnia kontynuację współpracy od „odpracowania” otrzymanej kwoty.

W takiej konfiguracji organ kontrolny może uznać, że wypłata ma charakter wynagrodzenia, a więc spełnia jedną z przesłanek stosunku pracy. Spór zwykle nie dotyczy „czy pieniądze były wypłacane”, ale „z jakiego tytułu” – zwrot kosztów czy zapłata za pracę.

Pojawia się też pytanie praktyczne: co z benefitami rzeczowymi? Karnety sportowe, vouchery, bony żywieniowe wręczane regularnie jedynie tej części wolontariuszy, którzy wykonują stałe dyżury przez określoną liczbę godzin, również mogą zostać uznane za formę wynagrodzenia w naturze. Sam fakt, że świadczenie nie ma formy gotówki, nie przesądza o jego kwalifikacji.

Stałość i intensywność zaangażowania – element „etatowości”

Wolontariat z definicji ma bardziej elastyczny charakter. Nie wymaga długotrwałego zobowiązania, choć oczywiście bywa, że współpraca trwa latami. Kluczowa jest jednak swoboda w kształtowaniu intensywności zaangażowania i brak sztywnego powiązania z potrzebami pracodawcy.

W praktyce „etatowy” wolontariat uwidacznia się tam, gdzie:

  • harmonogram pracy wolontariusza jest zbliżony do pełnego lub częściowego etatu,
  • organizacja zachęca do „brania” dodatkowych dyżurów, by zapewnić ciągłość funkcjonowania biura lub placówki,
  • wolontariusz ma narzędzia pracy takie jak pracownicy (służbowy e‑mail, telefon, dostęp do systemów),
  • w rzeczywistości zastępuje etat, którego organizacja nie chce lub nie może sfinansować.

W jednym z ośrodków wsparcia społecznego część obowiązków pracownika socjalnego wykonuje „koordynator-wolontariusz” – prowadzi dokumentację, umawia wizyty, uczestniczy w zespołach interdyscyplinarnych. Formalnie – wolontariat. Funkcyjnie – pełnowymiarowa praca, która wcześniej była wykonywana na podstawie umowy o pracę. Tego typu sytuacje szczególnie przyciągają uwagę inspekcji pracy.

Znaczenie dokumentacji wewnętrznej organizacji

W sporach dotyczących granicy między wolontariatem a zatrudnieniem zwykle kluczowe znaczenie ma nie tylko porozumienie wolontariackie, ale cała dokumentacja, którą organizacja wytwarza na co dzień. Chodzi zarówno o dokumenty formalne, jak i wewnętrzne ustalenia:

  • regulaminy współpracy z wolontariuszami,
  • instrukcje i procedury,
  • korespondencję mailową,
  • grafiki i listy obecności,
  • rozliczenia kosztów,
  • opisy ról i stanowisk.

To właśnie z tych materiałów organy kontrolne odczytują, jak rzeczywiście wygląda relacja. Jeżeli z korespondencji wynika, że „wolontariusz ma obowiązek być w biurze od 9 do 17” albo że „za niewyrobienie normy kontaktów telefonicznych przewidziane są konsekwencje”, porozumienie wolontariackie traci na znaczeniu jako dowód charakteru współpracy.

W praktyce NGO, które chcą korzystać z wolontariatu zgodnie z prawem, wprowadzają rozróżnienie: inne dokumenty i język komunikacji dotyczą wolontariuszy, inne – pracowników lub zleceniobiorców. Nie chodzi o kosmetykę słowną, lecz o to, by treść dokumentów była spójna z rzeczywistą organizacją pracy.

Rola organów kontrolnych i orzecznictwa

W Polsce głównym organem odpowiedzialnym za kontrolę legalności zatrudnienia jest Państwowa Inspekcja Pracy. Może ona badać, czy zawieranie porozumień wolontariackich nie służy obejściu przepisów Kodeksu pracy. Jeśli PIP uzna, że pod pozorem wolontariatu kryje się stosunek pracy, może:

  • wydać wystąpienie pokontrolne z zaleceniem zawarcia umowy o pracę,
  • zawiadomić ZUS i organy podatkowe o podejrzeniu nieopłacania należnych składek i podatków,
  • nałożyć mandat lub skierować wniosek o ukaranie do sądu w związku z wykroczeniami przeciwko prawom pracownika.

Ostateczne stwierdzenie istnienia stosunku pracy należy jednak do sądu pracy. To sąd ocenia, czy w konkretnej sprawie spełniono łącznie przesłanki zatrudnienia pracowniczego. W orzecznictwie konsekwentnie podkreśla się, że nazwa umowy czy jej tytuł („porozumienie wolontariackie”, „kontrakt społeczny”) nie są rozstrzygające. Decyduje całokształt okoliczności faktycznych: sposób organizacji pracy, zakres podporządkowania, regularność świadczenia usług oraz odpłatność.

Co wiemy z dotychczasowych rozstrzygnięć? Sądy są szczególnie wyczulone na sytuacje, w których wolontariat zastępuje likwidowane etaty lub dotyczy zadań o charakterze kluczowym dla bytu organizacji. Czego nie wiemy? Granic w pełni ostrych – każdy przypadek rozpatruje się osobno, a drobne różnice faktyczne potrafią przechylić szalę w jedną lub drugą stronę.

Wolontariat a inne formy „niepracowniczego” zaangażowania

W praktyce organizacje nie zawsze ograniczają się do prostego wyboru: albo etat, albo wolontariat. Pojawiają się umowy zlecenia, umowy o dzieło, staże, praktyki studenckie i absolwenckie. Dla osoby angażującej się w działalność organizacji rozróżnienie bywa nieczytelne – wiele z tych form jest nieetatowych, ale nie oznacza to jeszcze, że są równoznaczne z wolontariatem.

Umowa zlecenia i umowa o dzieło zakładają odpłatność i charakter cywilnoprawny. Nie pojawia się w nich podporządkowanie pracownicze w takim stopniu jak przy umowie o pracę, ale wykonawca ma prawo do wynagrodzenia. Staże zawodowe i praktyki absolwenckie często przewidują świadczenia pieniężne, są też regulowane innymi ustawami.

Wolontariat wyróżnia się brakiem wynagrodzenia i specyficznym katalogiem podmiotów, na rzecz których może być świadczony. Próba „przebrana” umowy zlecenia w porozumienie wolontariackie – przy jednoczesnym wypłacaniu świadczeń – może zostać odczytana jako obejście prawa, z wszystkimi konsekwencjami dla korzystającego.

Granica psychologiczna i komunikacyjna

Oprócz przepisów istotne znaczenie ma także sposób komunikowania zasad współpracy. Oczekiwania, które organizacja artykułuje wobec wolontariuszy, często kształtują ich subiektywne poczucie bycia „pracownikiem” lub „pomagającym”. To z kolei wpływa na gotowość do dochodzenia roszczeń.

Język typu: „obowiązkowe dyżury”, „norma godzinowa”, „rozliczamy efektywność”, „niewyrobienie grafiku skutkuje karą” sygnalizuje raczej relację pracowniczą. Przekaz skupiony na dobrowolności, możliwości rezygnacji, dopasowaniu grafiku do innych obowiązków – wspiera model rzeczywistego wolontariatu.

Jeżeli organizacja oczekuje od wolontariusza dostępności porównywalnej z pełnoetatowym pracownikiem, ale jednocześnie podkreśla, że „to tylko wolontariat”, rodzi się rozdźwięk między deklaracją a praktyką. W długiej perspektywie może on przekształcić się w spór prawny, zwłaszcza gdy relacja zakończy się konfliktem, a wolontariusz poczuje się wykorzystany.

Perspektywa wolontariusza – kiedy szukać pomocy prawnej

Z punktu widzenia osoby zaangażowanej w wolontariat problem pojawia się najczęściej w dwóch momentach: przy znacznym rozszerzaniu zakresu obowiązków oraz przy zakończeniu współpracy. Gdy pierwotna, okazjonalna pomoc zmienia się w obowiązki przypominające pełnoetatową pracę, warto zadać sobie kilka pytań:

  • czy organizacja wymaga stałej obecności w określonych godzinach i miejscu?
  • czy istnieją sankcje za nieobecność lub niewykonanie zadań?
  • czy otrzymywane świadczenia są faktycznie zwrotem kosztów, czy raczej stałą „pensją”?
  • czy zakres obowiązków pokrywa się z tym, co wykonują zatrudnieni pracownicy?

Jeżeli odpowiedzi wskazują na „etatowy” charakter zaangażowania, dobrym krokiem jest konsultacja z inspekcją pracy, związkiem zawodowym lub prawnikiem specjalizującym się w prawie pracy. Nie zawsze musi to prowadzić do sporu sądowego. Zdarza się, że sama rozmowa z organizacją i wskazanie ryzyk skłania obie strony do uregulowania relacji w formie umowy o pracę lub umowy cywilnoprawnej.

Najczęściej zadawane pytania (FAQ)

Kiedy wolontariat staje się pracą etatową według polskiego prawa?

Wolontariat zaczyna przypominać pracę etatową wtedy, gdy w praktyce spełnia kryteria stosunku pracy z art. 22 § 1 Kodeksu pracy. Chodzi o sytuację, gdy dana osoba stale wykonuje pracę: za wynagrodzeniem (także „nieformalnym”), na rzecz konkretnego podmiotu, pod jego kierownictwem, w miejscu i czasie wyznaczonym przez ten podmiot.

Jeżeli wszystkie te elementy występują łącznie, mamy do czynienia ze stosunkiem pracy – niezależnie od tego, czy strony podpisały „porozumienie wolontariackie”, czy nazwały tę relację inaczej. Nazwa dokumentu ma tu znaczenie drugorzędne, decyduje faktyczny sposób wykonywania zadań.

Jakie są podstawowe różnice między wolontariatem a zatrudnieniem?

Kluczowe różnice to: brak wynagrodzenia, dobrowolność oraz mniejsze podporządkowanie organizatorowi. Wolontariusz działa nieodpłatnie, może liczyć jedynie na zwrot kosztów (np. dojazdu, wyżywienia), ale nie na pensję. Ma też większą swobodę zakończenia współpracy i kształtowania swojego zaangażowania.

Pracownik etatowy wykonuje pracę odpłatnie, w ściśle określonym czasie i miejscu, pod kierownictwem pracodawcy, który może wydawać wiążące polecenia, stosować kary porządkowe i rozlicza z powierzonych zadań. Im bardziej relacja z wolontariuszem zaczyna wyglądać jak taki model, tym większe ryzyko, że powinna zostać potraktowana jako zatrudnienie.

Czy długoterminowy wolontariat jest legalny, czy to już etat „na czarno”?

Sama długość współpracy nie przesądza o przekształceniu wolontariatu w etat. Ustawa o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie w ogóle nie wprowadza limitu czasu – wolontariat może trwać tygodnie, miesiące, a nawet lata. Legalność zależy od tego, czy w tej relacji występują cechy stosunku pracy.

Ryzyko rośnie, gdy wolontariusz jest wciągnięty w stały grafik, jego obecność jest warunkiem ciągłości kluczowych usług (np. prowadzenie stałych zajęć zamiast pracownika) i działa pod ścisłym kierownictwem jak osoba zatrudniona. W takich sytuacjach trzeba zadać sobie pytanie: czy nie chodzi w istocie o pracę, która powinna być objęta umową o pracę lub umową cywilnoprawną?

Czy prywatna firma może korzystać z wolontariuszy zamiast pracowników?

Typowa firma komercyjna nie może po prostu „podmienić” pracowników na wolontariuszy, aby obniżyć koszty. Prawo jasno określa katalog podmiotów uprawnionych do korzystania z wolontariatu – są to m.in. organizacje pozarządowe, jednostki samorządu terytorialnego, instytucje publiczne realizujące zadania publiczne oraz kościelne osoby prawne w określonym zakresie.

Jeśli biznes angażuje się w wolontariat, zwykle odbywa się to w formule wolontariatu pracowniczego: pracownicy firmy pomagają np. fundacji czy domowi kultury, a formalnym beneficjentem świadczeń jest organizacja społeczna, nie sama firma. „Wolontariusz–kasjer” w prywatnym sklepie czy „wolontariusz–magazynier” w hurtowni to już wyraźne naruszenie prawa.

Czy wolontariusz może dostawać jakieś pieniądze, żeby to nie było traktowane jako praca?

Wolontariusz nie może otrzymywać wynagrodzenia za swoją pracę, ale może mieć zwracane koszty związane z wykonywanymi zadaniami. Chodzi o wydatki takie jak bilety komunikacji, wyżywienie podczas akcji, odzież ochronna czy niezbędne szkolenia. Taki zwrot nie zamienia wolontariatu w stosunek pracy.

Granica zostaje przekroczona, gdy „zwrot kosztów” w praktyce staje się stałym świadczeniem finansowym, oderwanym od realnych wydatków – np. ryczałt co miesiąc w z góry ustalonej kwocie, niezależnie od liczby godzin i poniesionych kosztów. Wtedy pojawia się pytanie, czy nie jest to faktyczne wynagrodzenie i czy nie powinno być objęte przepisami prawa pracy.

Jak rozpoznać, że moje „wolontariackie” obowiązki powinny być umową o pracę?

W praktyce sygnałem ostrzegawczym jest sytuacja, gdy: pracujesz w stałych godzinach, zgodnie z grafikiem ustalanym jednostronnie przez organizatora; wykonujesz te same zadania co osoby zatrudnione; masz jednego przełożonego wydającego bieżące polecenia; jesteś rozliczany jak pracownik (np. „normy”, raporty, oceny, groźba „konsekwencji”). Jeśli dodatkowo dostajesz regularne świadczenia pieniężne, trudno obronić tezę, że to wciąż wolontariat.

W takich sytuacjach warto spokojnie skonfrontować się z faktami: co faktycznie robisz, w jaki sposób, na jakich warunkach i czy bez Twojej pracy organizacja mogłaby normalnie funkcjonować. Jeśli odpowiedzi wskazują na klasyczny model zatrudnienia, dobrym krokiem jest rozmowa z organizatorem i – w razie potrzeby – konsultacja z prawnikiem lub Państwową Inspekcją Pracy.

Jak organizacja może uniknąć zarzutu, że pod pozorem wolontariatu zatrudnia pracowników?

Po pierwsze, powinna działać w granicach ustawy – jako podmiot uprawniony do korzystania z wolontariatu i w obszarze działalności pożytku publicznego. Po drugie, jasno oddzielać zadania wolontariackie od obowiązków typowo pracowniczych, zwłaszcza na kluczowych stanowiskach, od których zależy podstawowa działalność instytucji.

W praktyce pomocne są: przejrzyste porozumienia wolontariackie, brak sztywnych grafików identycznych jak dla pracowników, unikanie rozliczania wolontariuszy „jak z etatu” oraz regularna weryfikacja, czy zakres powierzanych zadań nie przesunął się z roli wsparcia w stronę pełnego zastępstwa dla stanowiska pracy. Jeśli odpowiedź na pytanie „czy tę samą osobę mógłbym zatrudnić na etacie do dokładnie tych samych zadań?” brzmi „tak”, warto jeszcze raz przyjrzeć się formie współpracy.